wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 8

Rozdział 8

Justin:
     Jest już godzina 7.51 a Jess jeszcze tu nie ma. Musimy się przygotować do koncertu, pewnie znowu zaspała, dobra trudno musze po nią pojechać. Od areny w której miał być koncert do domu Jess była z jakaś godzina, więc pewnie na miejscu dopiero będziemy o 11. kiedy podszedłem do domu i zapukałem nikt mi nie odpowiedział, a komórkę miała wyłączoną, trudno, wejde oknem.
Kiedy weszłem Jess spała, usiadłem na fotelu i spróbowałem ją obudzić, ale to nic nie dało, dobra nie mamy dużo czasu. Wziąłem ją na ręce poszedłem na podwórko i wrzuciłem do basenu
-Co jest?!
-Musimy być już na arenie.
-Mogłeś mnie obudzić!-krzyknęła wychodząc z basenu
-Nie dało się
-Ok, zaczekaj ubiore się, a przez ciebie musze jeszcze wysuszyć włosy!
-Dobra poczekam

Jessica:
Kiedy podeszłam do szafy z ubraniami postanowiłam ubrać czarną bluzkę na krótki rękaw, kótkie jeansowe spodenki i fioletowe vansy. Przez Justina musiałam jeszcze suszyć włosy. O 8.36 schodzilam na dół.
-Ok, możemy już jechać.
-Jak myślisz co postanowiłem ubrać na koncert?
-Myśle, że dzisiaj powinieneś wrócić do starego stylu
-Hmm.... może racja, a tak szczegółowo?
-Fioletowe spodnie, biała koszulka na krótki rękaw i fioletowe supry... to chyba wszystko i jak chcesz to z fioletową czapką z daszkiem
-Ciekawy pomysł. A tak wogóle jak z ochroną?
-Dobrze-powiedziałam z miną "naburmuszonego" dziecka
-Tak wiem, nie raz jest troche głupio, że nie można normalnie wyjść na miasto, ale takie są uroki sławy-uśmiechnął się od ucha do ucha
-Może i tak
O godzinie 10.02 byliśmy pod areną
-Jest lepiej niż się spodziewałem
-Ale czego?
-Z moich obliczeń wynikało, że będziemy tu dopiero ok. godziny 11.
-Oj Juss, wygląda na to, że Pitagorasem to ty nie jesteś.
Kiedy byliśmy w środku, miałam ręce pełne roboty. Musiałam przejrzeć garderobę Justina i jego tancerzy.
Kiedy szłam do piwnicy, po jakieś rzeczy, poczułam jak coś łapie mnie za reke, niestety to musiałbyć Dave
-Teskniłaś?-spytał się po czym zaczęłam się drzeci wyrywać
-Puść mnie!!
-Nie
Bałam się go, na moje nieszczęście nikogo nie było w pobliżu, na szczęście ktoś wszedł wejściem
-Jess a rękawiczki to...-spytał się ktoś a ja rozpoznałam głos Justina, Dave zatkałmi usta i schował się, powiedział, że jeśli się odezwe to mnie zabije, niestety zobaczyłam, że ten psychopata ma nóż, kolejjny który pragnie mojej śmierci... c-u-d-o-w-n-i-e, dlaczego tylko mnie spotyka takie szczęście?
Kiedy Jus chciał wychodzić, nadepnęłam z całej siły na stopę Dave'a a ja zaczęłam uciekać
-Justin uciekaj!
-Co?
-Tam jest Dave! Chodź uciekaj!-lecz zamiast spełnić moją prośbę Jus pobiegł po schodach w dół
-Justin on ma nóż!
-No i?
-Błagam chodź!
-Nie, już za dużo razy chciał cię skrzywdzić, raz na zawsze tego pożałuje
-Prosze... nie-powiedziałam przez płacz
-Shawty, spokojnie... zadzwoń do ochrony, żeby tu podeszła, są na arenie
Kiedy Jus poszedł od razu wzięłam telefon i zadzwoniłam po ochronę
-Tak?
-Przyjdźcie szybko do piwnicy! Ktoś miał nóż i groził mi nim, a teraz Justin poszedł do niego!-powiedziałam przez płacz-proszee, przyjdźcie szybko-rozłączyłam się i ryczałam, ale zobaczyłam, że od razu przez drzwi wbiega ochrona, po chwili wyprowadzali Dave'a, niesety gdzieś wyrzucił nóż więc nie było dowodów, mogli go po prostu wypuścić. Od razu podbiegłam do Jusa
-Nic ci nie jest?
-Nie-powiedział i mnie przytulił
-Dobrze, że tu weszłeś, gdyby nie ty to...
-Już ci kiedyś mówiłem, ale znów powtórze- wziął moją twarz w dłonie, tak abym na niego spojrzała-nigdy nie pozwolę aby ktoś coś ci zrobił shawty.
-Kocham cię Justin
-Ja ciebie też
    Reszta przygotowań przebiegła bez przeszkód, gdy nadeszła chwila koncertu. Ja stałam z boku i obserwowałam z ukrycia. Kiedy nadeszła pora na wybranie OLLG Alison podeszła do mnie i powiedziała
-Jess dzisiaj ty wybierzesz OLLG
-Dlaczego ja?
-Chciałabym zobaczyć kogo weźmiesz
-Dobrze-powiedziałam po czym ją uścisnęłam i poszłam szukać kandydatki, miałam chyba dwie minuty. Podeszłam do najbardziej oddalonego sektoru, zobaczyłam tam płaczącą dziewczynę
-Co się stało?
-Nic takiego
-Prosze powiedz mi co
-Stąd nawet nie widze Justina, choć czuje, ze jest blisko, nawet nie masz pojęcie jakie to okropne uczucie.
-Ile masz lat?
-13
-Chodź-złapałam ją za ręke i powiedziałam-dzisiaj ty będziesz OLLG, a jak się nazywasz?
-Kristen
-To chodź
Kiedy Kristen czekała na moment jej wejścia, widziałam, że wahała, podeszłam do niej i ją uścisnęłam, na co ona odpowiedziała:
-Dziękuje
-Za co?
-Za spełnienie moich marzeń.
Powiedziała po czym weszła na scene
Po koncercie wróciłam z Justinem do domu
-Dobranoc-powiedziałam i wysiadłam z samochodu ale poczułam uścisk na mojej ręce
-Poczekaj
-Co się stało?
-Moge dzisiaj spać u ciebie? Za bardzo się boje
-Nie trzeba oglądac horrorów-uśmiechnęłam się
-Ale ja się boje o ciebie 
-Ok, to chodź
-Dzięki.
Gdy weszliśmy do domu była godzina 23
-Dobra ty śpij na moim łóżku a ja pójdę na sofe-zwróciłam się do Justina
-Nie na odwrót
-Nie 
-Dobra śpimy razem
-Ok
    Kiedy się położyliśmy Justin usnął po jakiś 5 minutach, nie dziwię mu się, ja zasnęłam troche później. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz