Rozdział 1
Moja mama wraz z Michaelem pojechali od razu do sklepu więc zostałam sama. Kiedy się wypakowałam zauważyłam, że nie jestem sama w pokoju. Obróciłam się i zobaczyłam, Justina, zaczęłam krzyczeć a on zatkał mi buzię i odezwał się:
-Nie krzycz!-powiedział kiedy ztrąciłam jego ręke z mojej twarzy
-To mnie puść!!-a szatyn jak na rozkaz mnie puścił
-Przepraszam
-A skąd ty się wogule tu wziąłeś?
-No właśnie chciałem ci pokazać-mruknął pod nosem złapał mnie za rękę przesunął szafe i pokazał drzwiczki w ścianie.
-Co to jest?-spytałam go
-To jest przejście pomiędzy dwoma pokojami, akurat między twoim i moim-uśmiechnął się dalej idąc wąskim korytarzem, nagle staneliśąmy w pomieszczeniu, nie był to pokój Justina, była to duża przestrzeń pomiędzy domami, nikt o niej nie miał pojęcia oprócz niego i teraz mnie...
-Fajnie jest tu-powiedział ciągle patrząc na ten "pokój"
-Wiesz... możesz tu przychodzić kiedy chcesz
-Ok, ja juz idę do pokoju bo jak mama z ojczymem wrócą to nie będą wiedzieli gdzie jestem.
-To może ja ci pomogę?
-Jak chcesz.
Weszliśmy do mojego pokoju. W międzyczasie nieustannie o coś pytał:
-Wiesz, że jeśli rodzic z tobą nie mieszka to jesteś szykanowany w szkole?
-Czyli w tej szkole też nie będe miała lekko.-najwyraźniej zaciekawiło go to, bo usiadł na fotelu i czekał na moją opowieść. Powiedziłąm mu o moim ojcu, o jego śmierci,a na koniec się rozpłakałam, zawsze tak mam, a on podszedł do mnie i mnie przytulil mówiąc:
-Spokojnie, będzie dobrze.-siedziałam w jego uścisku chyba 3 minuty
-Dziękuje
-Spoko, mój ojciec wyprowadził się jak miałem kilka miesięcy, rzadko go widuje.
-A masz jakiś kolegów?-spytałam, aby rozluźnić atmosfere
-A co przy mnie jest ci źle-spytał się i zaczął zabawnie ruszać brwiami
-Nie m, chodzi o to, że um...
-Wiem, spokojnie drocze się, a tak wgl to mam przyjaciela Chaza, i koleżankę Kelsey, reszta nie chce się ze mną zadawać...
-Dlaczego?
-Dlatego, że kocham muzykę, startuje w konkursach, śpiewam, wygrywam, śmiejś się ze mnie...
-A zaśpiewaj coś, prosze, chciałabym zobaczyć jaki masz głos- spojrzał się na mnie podejrzanie:
-Czekaj tutaj.-po czym zniknął za małymi drzwiami, po kilku sekondach wrócił z gitarą.
Justin zaczął śpiewać jakąś nieznaną mi piosenkę, ale szczerze mówiąc ma wspaniały głos.
-OMG Justin jak można mieć taki głos? Jestem zazdrosna!
-Heh oprócz mojej mamy słysze to poraz pierwszy, dzięki.
-Justin chodź do mnie mój ojczym chyba już wrócił i zaczął napełniać basen wodą
-Ok, tylko wezmę coś na przebranie, a moge wziąc Chaza i Kelsey?
-Jasne spotkamy się za godzinę w przejściu
-Za godzinę?-udawał, że się zastanawiał-No dobra.
W swoim pokoju miałam już wszystko wypakowane, ale zapomniałam o jednym, wielkie lustro, które kupiłam jeszcze w mojej rodzinnej miejscowości. Spojrzałam na siebie, miałam szatynowe włosy prawie do pasa, błękitne oczy. Na basen wzięłam czarny strój jednoczęściowy.
W przejściu czekałam na Justina, nagle go zauważylam, ale za nim szły jeszcze 2 postacie.
-Hej Jess, przyprowadziłem przyjaciół to jest Chaz i Kelsey.
-Hej! Chodźcie moja mama i ojczym wyszli i powiedzieli, że "chyba damy sobie radę"-po tych słowach od razu wybiegli z domu w kierunku basenu.
Wszyscy wskoczyli do ogromnego basenu, oprócz mnie, ja siedziałam na brzegu, z jednej prostej przyczyny-nie potrafiłam pływać, a w basenie bylo tak głęboko, że jeśli bym stanęła stopami na dnie to zostało by jeszcze 20 cm nad głową. Justin poszedł dla nas po coś do picia, a reszta poszła na leżaki, lecz ja dalej siedziałam. Nagle poczułam, że ktośmnie popchnął, spadłam do wody, zaczęłam machać rękoma i nogami, a oni pomyśleli, że to zabawa, dopiero wtedy zobaczyłam Kelsey która specjalnie mnie tam wrzuciła. Już prawie straciłam przytomność, gdy zobaczylam sylwetkę Justina, który wyciągnął mnie z wody.
Justin:
Wracałem z napojami nad basen kiedy zauważyłem śmiejącą się Kelsey nie wiedziałem o co chodzi, gdy zrozumiałem, że Jess się topi od razu wskoczyłem i ją wyciągnąłem, dziękowałem bogu, że nic jej nie jest. Zobaczylem, jak Kelsy się śmieje:
-Co ty robisz?-Podszedłem do niej i ją po pchnąłem
-A co Jus?-spytała się, ale kiedy spojrzała na mnie jaki byłem wściekły odpowiedziała-Chwila, chwila a może Jus się zakochał?-powiedziała przez śmiech, zabije ją zaraz.
-Morze to jest zimne i szerokie, a teraz spierdalaj!-krzyknąłem pokazując bramkę, Kelsey przestraszyła się i poszla.
Chaz:
Jezu, nigdy nie widziałem Biebera w takim stanie nigdy nie krzyknął na żadną dziewczynę, a może naprawde coś jest na rzeczy? Nie powiem, Jess jest ładna i miła... No ale pierwszego dnia się zakochać?
Justin:
-Jess, nic ci nie jest?-spytałem się owijając ją w ręcznik.
-Nie nic mi nie jest, dziękuje, gdyby nie ty to bym się chyba... umh nie chcem o tym nawet myśleć.
-Nie umiesz pływać- przytaknęła głową.
-To ja cię naucze.
-Naprawde?
-Tak.-uśmiechnąłem się na co ona ten uśmiech odwzajemniła.
Reszta dniaprzebiegła w przyjaznej atmosferze. Gdy się rozchodziliśmy a ja szedłem do pokoju Jess,aby przejść przejściem, przytuliłem ją i powiedziałem:
-Ty dla mnie już jesteś najlepszą przyjaciółką
-A ty dla mnie najlepszym przyjacielem.
-Dziękuje
-Spoko, mój ojciec wyprowadził się jak miałem kilka miesięcy, rzadko go widuje.
-A masz jakiś kolegów?-spytałam, aby rozluźnić atmosfere
-A co przy mnie jest ci źle-spytał się i zaczął zabawnie ruszać brwiami
-Nie m, chodzi o to, że um...
-Wiem, spokojnie drocze się, a tak wgl to mam przyjaciela Chaza, i koleżankę Kelsey, reszta nie chce się ze mną zadawać...
-Dlaczego?
-Dlatego, że kocham muzykę, startuje w konkursach, śpiewam, wygrywam, śmiejś się ze mnie...
-A zaśpiewaj coś, prosze, chciałabym zobaczyć jaki masz głos- spojrzał się na mnie podejrzanie:
-Czekaj tutaj.-po czym zniknął za małymi drzwiami, po kilku sekondach wrócił z gitarą.
Justin zaczął śpiewać jakąś nieznaną mi piosenkę, ale szczerze mówiąc ma wspaniały głos.
-OMG Justin jak można mieć taki głos? Jestem zazdrosna!
-Heh oprócz mojej mamy słysze to poraz pierwszy, dzięki.
-Justin chodź do mnie mój ojczym chyba już wrócił i zaczął napełniać basen wodą
-Ok, tylko wezmę coś na przebranie, a moge wziąc Chaza i Kelsey?
-Jasne spotkamy się za godzinę w przejściu
-Za godzinę?-udawał, że się zastanawiał-No dobra.
W swoim pokoju miałam już wszystko wypakowane, ale zapomniałam o jednym, wielkie lustro, które kupiłam jeszcze w mojej rodzinnej miejscowości. Spojrzałam na siebie, miałam szatynowe włosy prawie do pasa, błękitne oczy. Na basen wzięłam czarny strój jednoczęściowy.
W przejściu czekałam na Justina, nagle go zauważylam, ale za nim szły jeszcze 2 postacie.
-Hej Jess, przyprowadziłem przyjaciół to jest Chaz i Kelsey.
-Hej! Chodźcie moja mama i ojczym wyszli i powiedzieli, że "chyba damy sobie radę"-po tych słowach od razu wybiegli z domu w kierunku basenu.
Wszyscy wskoczyli do ogromnego basenu, oprócz mnie, ja siedziałam na brzegu, z jednej prostej przyczyny-nie potrafiłam pływać, a w basenie bylo tak głęboko, że jeśli bym stanęła stopami na dnie to zostało by jeszcze 20 cm nad głową. Justin poszedł dla nas po coś do picia, a reszta poszła na leżaki, lecz ja dalej siedziałam. Nagle poczułam, że ktośmnie popchnął, spadłam do wody, zaczęłam machać rękoma i nogami, a oni pomyśleli, że to zabawa, dopiero wtedy zobaczyłam Kelsey która specjalnie mnie tam wrzuciła. Już prawie straciłam przytomność, gdy zobaczylam sylwetkę Justina, który wyciągnął mnie z wody.
Justin:
Wracałem z napojami nad basen kiedy zauważyłem śmiejącą się Kelsey nie wiedziałem o co chodzi, gdy zrozumiałem, że Jess się topi od razu wskoczyłem i ją wyciągnąłem, dziękowałem bogu, że nic jej nie jest. Zobaczylem, jak Kelsy się śmieje:
-Co ty robisz?-Podszedłem do niej i ją po pchnąłem
-A co Jus?-spytała się, ale kiedy spojrzała na mnie jaki byłem wściekły odpowiedziała-Chwila, chwila a może Jus się zakochał?-powiedziała przez śmiech, zabije ją zaraz.
-Morze to jest zimne i szerokie, a teraz spierdalaj!-krzyknąłem pokazując bramkę, Kelsey przestraszyła się i poszla.
Chaz:
Jezu, nigdy nie widziałem Biebera w takim stanie nigdy nie krzyknął na żadną dziewczynę, a może naprawde coś jest na rzeczy? Nie powiem, Jess jest ładna i miła... No ale pierwszego dnia się zakochać?
Justin:
-Jess, nic ci nie jest?-spytałem się owijając ją w ręcznik.
-Nie nic mi nie jest, dziękuje, gdyby nie ty to bym się chyba... umh nie chcem o tym nawet myśleć.
-Nie umiesz pływać- przytaknęła głową.
-To ja cię naucze.
-Naprawde?
-Tak.-uśmiechnąłem się na co ona ten uśmiech odwzajemniła.
Reszta dniaprzebiegła w przyjaznej atmosferze. Gdy się rozchodziliśmy a ja szedłem do pokoju Jess,aby przejść przejściem, przytuliłem ją i powiedziałem:
-Ty dla mnie już jesteś najlepszą przyjaciółką
-A ty dla mnie najlepszym przyjacielem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz