Rozdział 12
Jessica:
Wzięłam ręcznik i zawiązałam go wokół twarzy, a Bieber nie chciał mnie przepuścić, postanowiłam coś sprawdzić.
-Bieber dawaj tą chustę
-Nie, dopóki nie dowiem się kim jesteś
-Jeśli poznasz moją twarz... zabije ją.
-Kogo?
-Jess-uśmiechnęłam się szyderczo
-Tylko ją tkniesz to ci morde zmasakruje!
-Wystarczy, że ty ją pobiłeś, powiedziała mi o tym, ma do mnie pełne zaufanie, ale jeśli dowiesz sie kim jestem, na następny dzień będziesz widział jej nekrolog.
Bieber stanął popatrzył w ziemie i dał mi chustę. Poszłam do salonu, usiadłam a wszyscy się na mnie gapią, spojrzałam się na nich pokazując, że nie mam ochoty na wyjaśnienia.
-Czyli widzę, że tylko ja i Bieber nie znamy tożsamości nowego.
-Zamknij się Dave-powiedział JB
-My też go nie znamy-powiedział Chaz
-Dobra Jaxon trzymaj to następne zlecenie-powiedział Chaz i podał mi kartkę
-A ja to co?
-Teraz Bieber, będziesz z nim pracował-powiedział Chaz i wskazał na mnie, za co ja zgromiłam go wzrokiem.
-Chyba się nie pozabijamy-powiedziałam.
-Dobra zwijamy się, chodź Jaxon.-powiedział po czym podążyłam za JB.
Kiedy byliśmy u niego w aucie powiedziałam
-Żeby była jasność Bieber, Jess to moja przyjaciółka i jej nigdy nie skrzywdze
-Ciesze się
-Mamy kropnąć jakiegoś dzieciaka
-Tego z końca miasta?-sptał się a ja przytaknęłam-załatwiłem go.
-Aha
-Ej chodź do mnie
-Nie
-Chodź pogadamy
-Ok,
Kiedy byliśmy u niego w domu, usiadłam na sofie, a on powiedział, że zaraz wróci. Wiedziałam, że Pattie jest w domu, tylko na drugim końcu domu.
Siedziałam na sofie i poczułam, że ktoś wyrwął mi chuste, znowu Justin
-Oddawaj-powiedziałam chowając twarz w poduszkę
-Nie-powiedział a ja wyrwałam mu ją z rąk i zawiązałam,
Kiedy znów chciał mi ją zabrać uderzyłam go w ręke na co zaczeliśmy znów się bić, po chwili oboje mieliśmy twarze we krwii, a on przypadkiem zerwał mi chustę, nie zauważyłem, za bardzo byłam zajęta okładaniem go, po chwili zauważył moją twarz
-Jess?-spytał z przerażeniem w oczach kiedy zobaczył twarz we krwii.
Nic nie odpowiedziałam tylko wybiegłam z domu i juz byłam pod swoimi drzwiami, kiedy on mnie złapał i przytulił
-Zostaw mnie Bieber
-Dlaczego to robisz skarbie?
-Skarbie?!-zaśmiałam się i krzyknęłam-wypieprzaj!
-Skarbie?!-zaśmiałam się i krzyknęłam-wypieprzaj!
-Suka,
-Szmata-powiedziałam
Weszłam do domu a on znów chciał mnie przygwoździć do ściany, ale nie pozwole mu znowu dać nad sobą przewage, zaczeliśmy się bić, po chwili chyba złamałam mu nos. Spadł na ziemie i się skulił
-Jeszcze raz mnie wyzwiesz albo tkniesz Bieber!-krzyknęłam, chyba myślał, że chcę go kopnąć bo się jeszcze bardziej skulił, miałam to zrobić... ale nie jestem takim potworem jak on-wstawaj Justin-pomogłam mu wstać i przyniosłam waciki z wodą utlenioną, syknął
-Dlaczego mi pomogłaś chociaż cie wyzwałem i pobiłem?
-Bo nie jestem takim potworem jak ty.
-I co? Teraz mnie rzucisz?
-Nie chcesz mieć takiej dziewczyny
-Dlaczego tak mówisz?
-Bo jestem silniejsza od ciebie
-Shawty ja cie dalej kocham. A ty mnie?
-Może tak, może nie.
-Zerwiesz ze mną?
-Nie
-Dlaczego?
-Nie wiem.
-Kochasz mnie? Błagam cie powiedz szczerze.
-Tak-chciał mnie przytulic ale go odepchnęłam-ale pamiętaj jeśli Dave dowie się o tym, że Jaxon to ja, nie zawaham się Bieber
-Przed czym?
-Wolisz nie wiedzieć-powiedziałamz jadem w głosie
-Jakie masz zamiary wobec Dave'a?
-Zabije dupka
-Aha, ja już lece-dał m chustę i wyszedł
Wszystko idzie po mojej myśli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz