Rozdział 5
Jessica:
Kiedy się obudziłam była godzina 9:34, rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że ktoś leży na krawędzi mojego lóżka, przerażona wstałam podeszłam do drzwi poszłam do kuchni wzięłam nóż i poszłam do pokoju... nie było już tam nikogo.
-Bu-ktoś powiedział obok mnie
-Justin! Jeszcze troche i bym cie dźgnęła nożem-powiedziałam po czym odniosłam nóż i przytuliłam go
-Spokojnie, dał bym rade
-Eee... Justin a co ty tu robiłeś?
-Obudziłem się o 6 i zobaczyłem, że jakiś facet chciał wejść do twojego pokoju przez okno
-Kto to był?!
-Jakiś paparazzi
-Ale gdy rzuciłem w niego butem, poszedł sobie-powiedział a ja zaczęłam się śmiać jak nienormalna
-Chciałabym to zobaczyć
-To włącz TV
I faktycznie, kiedy włączyłam telewizor leciały wiadomości i widać było tą scene
-Ok, ale dlaczego spałeś u mnie?
-Bałem się o ciebie i wcale nie spałem tylko leżałem cicho
-Aha
-Ej, a może pójdziemy popływąć
-N-i-e u-m-i-e-m-przeliterowałam mu
-To chodź naucze cię
Po godzinie byłam wyczerpana nauką i tak jak przypuszczałam nic to nie dało, razem z Justinem poszliśmy na leżaki, podłączyłam słuchawki do telefonu i zaczęłam słuchać muzyki. Usnęłam
Justin:
Kiedy Jess zasnęła chciałem zobaczyć jakiej muzyki słucha. Miała włączoną automatycznie otwarzaną tą samą piosnkę to co zobaczyłem zdziwilo mnie przeczytałem tytuł: "Justin Bieber - All around the world feat Ludacris". Chciałem spojrzeć jeszcze na jej playliste, znalazłem cały album Believe i piosenkę Never say Never. Po jakiś 5 minutach Jess się obudziła, postanowiłem coś powiedzieć
-Wiesz, jak lubisz moje piosenki, moglaś mi powiedzieć, bym ci zaśpiewał
-Co?! Skąd taki pomysł, że je lubie?
-Playlista
-Kto ci pozwolił grzebać w moim telefonie?
-To może ja ci coś zaśpiewam
-Nie
-Nalegam
-Nie
-Proszeee-zacząłem ruszać brwiami. Znałem Jess aż za dobrze i wiedziałem, że się zgodzi
-Ok
Zaśpiewałem jej All around the world.
-Niech zgadnę,to twoja ulubiona piosenka?
-Skąd wiesz?
-Skarbie, jakbyś nie lubiła tej piosenki, nie słuchałabyś jej w kółko
-Może
-Dobra ja idę, bo musze coś omówić ze Scooterem
-Ok
Wyszłem przez bramkę i czekałem przed swoim domem na Scootera miał się zjawić za 5 minut, nagle zobaczyłem Kelsey
-No cześć Jus
-Czego chcesz?
-Niczego naprawdę chciałam pogadać... ał, coś mi wpadło do oka możesz zobaczyć?-nie lubie jej ale ok, pomoge jej i niech wypieprza, ale tego się nie spodziewałem
Jessica:
Kiedy siedziałam w swoim pokoju dostałam sms-a od nieznanego numeru:
"Wyjrzyj przez okno"
Kiedy wyjrzałam zobaczyłam Justina, patrzącego w oczy Kelsey i nagle ona go pocałowała, łzy automatycznie wypełniły moje oczy.
Justin:
-Co ty sobie myślisz suko?-warknąłem a ona wskazała palcem na okno Jess, zobaczyłem moją dziewczyne całą w łzach, która kiedy zobaczyła, że ją zobaczyłem, uciekła od okna.
-Oj Justin, ty nigdy nie miałeś szczęścia-wskazując drzewo za którym chował się paparazzi, biegłem za nim ale nie dogoniłem go, a to ścierwo Kelsey, znikła.
Teraz najgorzej nie wiedziałem co powiedzieć Jess, pomyślała, że to specjalnie zrobiłem, a jeszcze ten idiota z aparatem.... ona to wszystko ukartowała.
Ide do Kelsey... chociaż nie wiem jakiej reakcji moge się spodziewać, krótko mówiąc bałem się.
Pukałem do drzwi, nikt nie otwierał. Kiedy przeszłem przejściem i przeszukałem cały dom, nie było jej, zobaczyłem tylko na podłodze porozrzucane pudełka z tabletkami, wszystkie były puste... Jess co ty chccesz zrobić?!
Niewiele myśląc wsiadłem do samochodu i jeździłem po całym Stanford, wreszcie postanowiłem pójść do takiego lasu. Zobaczyłem półprzytomną Jess
-O Jezu, Jess nic ci nie jest
-Zostaw mnie, nie chcę cie znać-powiedziała po czym straciła przytomność wziąlem ją na ręce i wsadziłem do samochodu, sprawdziłem puls... nic nie czuje
-Jess kurwa obudź się! Prosze!-powiedziałem przez płacz, ale postanowiłem jechać do szpitala... na pewno ją uratują, na pewno.
Gdy byłem w szpitalu, od razu została przyjęta na sale operacyjną, siedziałem w poczekalni i płakałem, nie obchodziło mnie to, że paparazzi mogą tu być, w dupie ich mam... chce tylko, żeby Jess się obudziła.
Po operacji Jess wywieźli na sale po operacyjną
-Doktorze i jak z nia będzie
-No wie pan, udało się usunąc wszystkie tabletki z jej żołądka, ale część zdążyła sie wchłonąć, na pewno przeżyje ale może zapaść w śpiączkę, albo być zależna tylko od respiratora
-Dziękuje, kiedy będe mógł ją zobaczyć?
-Jeśli jutro się nie wybudzi to raczej marne szanse, że wogule będzie można z nią porozmawiać, a co dopiero nawiązać jakiś kontakt
Nic nie mówiąc wszedłem do sali gdzie leżała Jess, siadłem na krześle przy jej łóżku, kiedy była noc położyłem głowe na jej nogach i usnąłem, obudziłem głos Jess
-Justin?
-O boże, Jess jak dobrze, że się obudziłaś
-Zmieniłeś się
-Co?
-Przecież wczoraj jeszcze byłeś niższy i miałeś inna fryzurę
-Jess co ty mówisz?
-O jezu jest 10, dlaczego nie jestem w szkole?
-W jakiej szkole? Skończyliśmy ją rok temu,
-Niby jak? Mamy 15 lat i jesteśmy w 3 gimnazjum
Nic się nie odezwałem wyszłem i poszłem do gabinetu doktora
-Ona nic nie pamięta!
-Prosze nie krzyczeć i powiedzieć mi o co chodzi.
-Ona myśli, że nadal mamy po 15 lat,
-Wygląda na to, że część jej mózgu obumarła
-Co?!
-Ale to jest chwilowe i normalne po takim zdarzeniu, mózg się regeneruje, z czasem będzie przypominała sobie coraz więcej rzeczy, aż w końcu będzie pamiętała wszystko. Ale bedzie pamiętała też co się stanie w tym czasie co teraz.
-Aha, ale będzie wszystko dobrze?
-Tak, prosze się nie denerwować, Panią Johnes, możemy dzisiaj wypisać, ale musi być ktoś, kto będzie się nią opiekował
-Rozumiem, dziękuje panu bardzo, do widzenia
Byłem tak szczęśliwy, że nic nie jest jess, teraz będe z nią cały czas
-Dobra Jess zbieraj się jedziemy do domu-powiedziałem z uśmiechem na twarzy
Po operacji Jess wywieźli na sale po operacyjną
-Doktorze i jak z nia będzie
-No wie pan, udało się usunąc wszystkie tabletki z jej żołądka, ale część zdążyła sie wchłonąć, na pewno przeżyje ale może zapaść w śpiączkę, albo być zależna tylko od respiratora
-Dziękuje, kiedy będe mógł ją zobaczyć?
-Jeśli jutro się nie wybudzi to raczej marne szanse, że wogule będzie można z nią porozmawiać, a co dopiero nawiązać jakiś kontakt
Nic nie mówiąc wszedłem do sali gdzie leżała Jess, siadłem na krześle przy jej łóżku, kiedy była noc położyłem głowe na jej nogach i usnąłem, obudziłem głos Jess
-Justin?
-O boże, Jess jak dobrze, że się obudziłaś
-Zmieniłeś się
-Co?
-Przecież wczoraj jeszcze byłeś niższy i miałeś inna fryzurę
-Jess co ty mówisz?
-O jezu jest 10, dlaczego nie jestem w szkole?
-W jakiej szkole? Skończyliśmy ją rok temu,
-Niby jak? Mamy 15 lat i jesteśmy w 3 gimnazjum
Nic się nie odezwałem wyszłem i poszłem do gabinetu doktora
-Ona nic nie pamięta!
-Prosze nie krzyczeć i powiedzieć mi o co chodzi.
-Ona myśli, że nadal mamy po 15 lat,
-Wygląda na to, że część jej mózgu obumarła
-Co?!
-Ale to jest chwilowe i normalne po takim zdarzeniu, mózg się regeneruje, z czasem będzie przypominała sobie coraz więcej rzeczy, aż w końcu będzie pamiętała wszystko. Ale bedzie pamiętała też co się stanie w tym czasie co teraz.
-Aha, ale będzie wszystko dobrze?
-Tak, prosze się nie denerwować, Panią Johnes, możemy dzisiaj wypisać, ale musi być ktoś, kto będzie się nią opiekował
-Rozumiem, dziękuje panu bardzo, do widzenia
Byłem tak szczęśliwy, że nic nie jest jess, teraz będe z nią cały czas
-Dobra Jess zbieraj się jedziemy do domu-powiedziałem z uśmiechem na twarzy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz