niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 4

Rozdział  4

Jessica:
     Kariera Justina rozwijała się w oka mgnieniu, po czterech latach ciężkiej pracy mojej i jego (tak pomagałam  mu, byłam w teamie), był jednym z najbardziej znanych celebrytów, większość społeczności twittera to Beliebers i Boybelieber-jego najwierniejsze fanki i fani. Mieliśmy już po 19 lat, Jus rozwijał kariere a ja byłam na studiach medycznych. Rzadko spotykałam się z nim, ale nadal byliśmy dla siebie najbliższymi przyjaciółmi. Jednak dawno już go nie widziałam, tak samo nie zjawiał się na koncertach. Jego mama i rodzeństwo wyjechali na jakiś czas zostawiając dom pusty. Jego mama Pattie na wszelki wypadek zostawiła mi klucze. Kiedy miałam zamiar wychodzić z domu, zauważyłam ruch w domu obok, nikogo nie powinno tam być. Cofnęłam się do domu wzięłam klucze i swój telefon. Weszłam do domu, unosił się w nim swąd papierosów i alkocholu. Kiedy weszłam do jadalni zamarłam, zobaczyłam Jusa, siedzącego na podłodze palącego i kompletnie pijanego.
-Justin!-Od razu podbiegłam i przytuliłam go 
-Czego chcesz?-spytał biorąc lyk obrzydliwego płynu z procentem
-Justin co jest z tobą?-wytrąciłam mu butelkę z ręki i podniosłam-Jus ty ledwo się trzymasz na nogach!
-Ci wszyscy hejterzy, oni śmieją się ze mnie, wymyślają cały czas nowe historie, ja tego nie wytzymam!-dopiero wtedy zobaczyłam, że obok Jusa leżały tabletki... O Jezu tabletki+alkochol?
-Justin czy ty brałeś tabletki?
-Nie dopiero je zaraz wezme może w końcu ze sobą skończe.-i faktycznie zobaczyłam, że pudełko z taletkami było fabrycznie zamknięte.
     Otworzyłam okno, i obróciłam się w strone mojego przyjaciela, był już nieprzytomny, z jego podkrążonych oczów można było wyczytać, że nie spał już kilka dni. Podniosłam go, był lekki, co mnie zdziwiło, bo myślałam, że nie dam sobie rade. Otworzyłam jego pokój, tam jeszcze gorzej śmierdziało, posadziłam go na chwile na fotelu i otworzyłam wszędzie okna. Zmieniłam pościel na jego łóżku i wreszcie było normalnie. 
-Justin obudź się, masz to i idź się przebierz-dałam mu jego dresowe spodnie i podkoszulek z jego szafy,a on poszedł do łazienki.
Nie było go chyba z 5 minut więc otworzyłam drzwi i zobaczyłam Jusa przebranego i siedzącego z zamkniętymi oczami, znowu zasnął. Położyłam go włóżku przykryłam i zamknęłam drzwi od jego pokoju. I postanowiłam ogarnąć dom, kiedy wynosiłam śmieci zobaczyłam paparazzi, zaczęła się ich gadka:
-Panno Johns, czy ma pani romans z Justinem?
-Co jest z nim?
-Dlaczego nie ma go na koncercie?
-Justina tu nie ma!-krzyknęłam na co wszyscy ucichli-nic mnie nie łączy z Bieberem po prostu dom jest pusty a ja na prośbę pani Malette doglądam domu i porządku w nim. 
Po tych słowach zrobili jeszcze pare zdjęć i pojechali, współczuje Justinowi, ja też bym nie dała rady.
     Minął cały dzień a ja siedziałam na fotelu przy łóżku Jusa. Chyba przysnęłam, bo Justin mnie obudził:
-Hej
-No hej, jak tam wyspany?
-Tak, dziękuje ci-uścisnął mnie
-Za co?
-Za to, że dzięki tobie jeszcze tu jestem skarbie-uśmiechnął się do mnie, zamurowało mnie
-Ok nie masz za co dziękować
-Widziałem w wiadomościach twoją akcje przed domem, ktoś powiedział nawet, że tak samo się zachowujemy i biorą nas za pare
-No ty chyba sobie żartujesz, nas biorą za parę-roześmiałam się aby rozluźnić atmosfe
-A co nie chciałabyś?-i znowu zaczął ruszać brwiami co znów wprowadziło mnie w zamieszanie, ale postanowiłam szybko zmienić temat
-Jak to tak samo się zachowujemy?
-Bo inne gwiazdy jak nie mają ochoty gadać z paparazzi uciekają, a ty zrobiłaś jak ja, wydarłaś się na nich 
-Ale mówimy teraz o celebrytach Justin, a mnie temat celebrytów się nie tyczy.
-No właśnie dzięki TV, internetowi i gazetom, usyzkałaś rozgłos, jako niby moja dziewczyna....
-Jezu... twoje fanki mnie rozszarpią nie dając sekundy na wyjaśnienie, że to pomyłka
-...może i tak, ale teraz słuchaj najlepszego, dobrze wiesz, że mam brać udział w takim jednym musicalu jako główny bohater, a ja podałem pomysł, żebyś ty była główną bohaterką, reżyser się zgodził
-Czyli ja nie mam swojego zdania?
-Nie-odpowiedział z promiennym uśmiechem na ustach.
-Dobra, a co robi główna bohaterka?
-No właśnie będziesz w filmie moją dziewczyną, i....
-Dobra jakoś wytzrymam-roześmiałam się
-i... nie wiem jak ci to powiedzieć..
-Wal prosto z mostu Jus
-Reżyser podał pomysł abyśmy na czas filmu, byli... uznawani jako para...
-W filmie?
-No właśnie, w filmie też ale... w prawdziwym świecie także, jak nie chcesz to nie, 
-A twoja opinia na ten temat?
-Ja bym się zgodził-uśmiechnął się po czym dodał-proszeee cię-i zrobił minę szczeniaczka, cholera on zawsze wie jak mnie przekonać
-Okej-gdy to powiedziałam, Jus przytulił mnie i nie chciał puścić
-Tylko wiesz, że pod twoim domem będą paparazzi? Każdy twój ruch będzie opisywany.
-Dobra zrobie to dla ciebie
-Okej ciesze się, a i posłuchaj może pójdziemy na kolacje z Chaz'em, Scooter'em i reżyserem filmu?
-Ok, kiedy i gdzie?
-Bądź gotowa o 19, przejdź przejściem do mnie ok?
-Ok
      Gdy to powiedziałam poszłam do domu, była 13.27, napuściłam wody do wanny i się położyłam, pozwalając swojemu całemu ciału się odprężyć. Czyli od dzisiaj jestem dziewczyną mojego najlepszego przyjaciela i gwiazdy Justina Biebera. Ciekawe czy spytał się on mnie o to tylko dla potrzeby filmu czy szczerze. Mam pomysł, spytam się reżysera przy kolacji. Kiedy przestałam myśleć zauważyłam, że woda jest zimna a zegarek wskazuje godzinę 15. Coraz mniej czasu.. dobrze, że mama z Michaelem wyjechali na dobry rok, do rodziny we Francji. Umyłam włosy i je wysuszyłam, lokówką przy końcówkach włosów, ubrałam fioletową sukienkę z rękawkiem i czarne baleriny. Zrobiłam delikatny makijażi usiadłam na chwile na tt. Była godzina 18 włączyłam jeszcze telewizor i obejrzeć wiadomości to co usłyszałam zszokowało mnie:
-Młoda gwiazda Justin Bieber kilka minut temut napisał na swoim twitterze, że ma nową dziewczynę, jest nią Jessica Johnes. 
Spojrzałam przez okno i zobaczylam mnóstwo aparatów, fleszy i reporterów.... Bieber zabije cię kiedyś... ale nie dzisiaj, nie mam na to siły.
Kiedy przeszłam przejściem zobaczyłam Jusa
-No hej-uścisnął mnie
-Hej, musiłeś napisać na tt?
-Odmawiam zeznań-uśmiechnął się i popatrzył się na moją lewą ręke-Ty Jess jesteś Belieber?
      Dopiero teraz zobaczyłam, że wciąż nosze fioletową wstążkę na lewej ręce...cholera.
-Yyyy nie.
-Jak to nie? Przecież widzę.-uśmiechnął się
- Ym bo no, po prostu...
-Powiedz szczerze?
-Belieber to osoba która której idolem jesteś ty, i ta osoba będzie go zawsze wspierała, prawda?
-Tak
-To widać, że jestem Belieber od 13 roku życia
-No to byłaś pierwszą Belieber, i moją pierwszą prawdziwą najlepszą przyjaciółką-uśmiechnął się
-Czekaj ja zdejmę wstążkę
-Dlaczego?
-Nie wiem, po prostu założe ją jak wrócimy
-Aha, to zostaw ją u mnie-po czym wziął wstążke i położył na swojej półce-chodź idziemy już
Kiedy wyszliśmy z domu, ludzie zaczęłi zadawać pytania a my nic nie odpowiadaliśmy tylko wsiedliśmy do auta. Kiedy dojechaliśmyna miejsce, Chaz, Scooter i reżyser, siedzieli przy stoliku
-No hej wam-przywitał się Jus
-No wreszcie gołąbeczki przyszły-odezwał się Chaz
-Skąd wiesz?
-Wiadomości, twitter, teraz to jest temat nr 1 na całym świecie-odpowiedział Scooter
-A właśnie mógłabym z panem porozmawiać na temat filmu?
-Oczywiście, i nie mów mi pan bo się staro czuje jestem, Dereck.
-Jessica 
-To może porozmawiamy o filmie przy bufecie?
-Jasne-odeszliśmy od stolika, idealna chwila aby spytać się o mój związek z Bieberem.
-To co chciałabyś wiedzieć?
-Czy to ty zasugerowałeś Justinowi, aby spytał się mnie na potrzeby filmu, żebym była jego dziewczyną?
-Nie, dlaczego tak ci powiedział? A może chciał się spytać ciebie o to już dawno temu ale się wstydził?-zaraz czyżby Bieber się we mnie zakochał? Nie zauważyłam tego, wiem, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi ale nigdy takie coś by mi do głowy nie przyszło.-Wiesz, nie chciał aby żadna inna dziewczyna oprócz ciebie grała w tym filmie, błagał mnie, żebym wziął ciebie. I dobrze powiedział będziesz idealnie się nadawać.
-Dziękuje, może wróćmy już do stolika?
-Jasne.
Kiedy doszliśmy do stolika:
-Jess, słonko, musimy się zbierać
-Dlaczego?
-Beliebers zrobiły akcje i opisały ją na tt, za jakieś 5 minut będzie tu ponad 50 moich fanek, lepiej chodź
-Ok, Cześć-pożegnałam się i udałam się do samochodu Jusa.
-Oh, Jess musiałas się spytać Dereck'a o to, co nie?-spytał się chowając telefon do kieszeni
-Ale ja nie rozumiem o co ci chodzi?-musiałam się jakoś wykrecić
-Wysłał mi sms-a, prosze nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi..
-Musiałam wiedzieć
-Pogadamy w domu
Gdy byliśmy pod jego domem spytałam:
-To ja ide do siebie-powiedziałam próbują wrócić do domu, ale poczułam mocny uścisk na mojej ręce, który ciągnął mnie w strone domu Biebera, przestraszyłam się, nigdy nie widziałam takiego Justina, z jego oczów ciskały pioruny, myślałam, że mnie zabije. O czym ja myśle to jest mój przyjaciel.
      Kiedy bylismy w jego pokoju on wsunął mi wstążkę na ręke i zaczął się śmiać
-Jess, ja cie nie zabije, żebyś widziała swoją twarz-wypowiedział przez śmiech  
-O czym chciałeś pogadać-spojrzałam się w ziemie
-Chciałem cie przeprosić, że okłamałem cie z reżyserem...
-Więc dlaczego tak powiedziałeś?
-Bo cię kocham..-powiedział niemal nie słyszalnie-Jeśli ty mnie nie kochasz, powiedz mi to, zrozumiem.
Spojrzałam się w ziemie milcząc analizując to co mi powiedział, kiedy tak milczałam Jus spuścił wzrok, chyba pomyślał, że go nie kocham
-Chcesz, żebym powiedziała ci prawde
-Tak
-Nawet jakbym powiedziała, że jeśli bym powiedziała, że jestes tylko moim przyjacielem?
-Już mówiłem, powiedz, jeśli tak myślisz to powiedz mi to
-Gdybym ci to powiedziała...kłamałabym-podnioslam wzrok, na co on zrobił tak samo- kocham cie Justin, nawet nie wiesz jak bardzo,
-Od kiedy?
-Od zawsze
-Ja tak samo shawty-przytulił mnie i pocałowął w policzek-ale teraz idź spać 
-A kóra jest godzina?
-20
-Aha, dobranos Jus
-Dobranoc Jess, a czy ja tez moge liczyć na całusa w policzek?-uśmiechnął się chytrze
Kiedy ja chciałam go pocałowaćon odwrócił twarz, na co moje usta wylądowały na jego.
-Oszust-wytawiłam język w jego strone, przechodząc przejściem
-Też cie kocham-krzyknął z uśmiechem
     Kiedy się położyłam na łóżku wciąż z twarzy nie schodził mi uśmiech.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz