Rozdział 11
Justin:
Zobaczyłem przez okno, że Jess, jest w domu, postanowiłem do niej pójść. Zadzwoniłem do drzwi i chwile w nich stała Jess, która kiedy mnie zobaczyła przymknęła drzwi
-Czego chcesz
-Jess przepraszam... pozwolisz mi wejść?-wątpiłem w to, ale ona otworzyła drzwi i zobaczyłem jak ją pobiłem, byłem przerażony.
Kiedy ja chciałem się przybliżyć ona szła do tyłu, aż wreszcie dotarła do ściany, zamknęła oczy i lekko się skuliła, przestraszyłem się, że mi nie ufa, przzytuliłem ją i wyszedłem. Zobaczyłem samochód, który stał pod domem Jess. Wyszedł zniego Jaden. Chciałem się przywitać ale on mnie wyprzedził
-Co ty sobie Bieber myślisz?
-Jay, nie widzieliśmy się dawno, a ty mi z takim tekstem na powitanie wyskakujesz.-wtedy zobaczyłem całą złość, w jego oczach-Co się stało Jay?
-Co się stało?! Śmieszny kurwa jesteś.-złapał mnie za ręke-jeszcze raz dotkniesz Jess to zobaczysz, już teraz bym cie zrównał z ziemią, ale ze względu na Jess nie zrobie tego
-Nie rozumiem
-Jess prosiła mnie, żebym ci nic nie zrobił-Chociaż tyle zrobiłem Jess ona się o mnie martwi?-jesteś śmieciem Bieber.-powiedział i wsiadł do samochodu
Jessica:
Wstałam o 5 i zaczęłam ćwiczyć, musze być silniejsza, choć siły mi naprawde nie brakuje.
Zadzwonił do mnie telefon, to był Chaz
-Hej Jess
-No hej
-Słuchaj chcesz kropnąć takiego jednego gnojka?
-Jasne, powiedz tylko, gdzie i kiedy
-Jest teraz w lesie idiota... myśli, że przeżyje ukrywając się tam, ale uważaj, Bieber wie, że jest ktoś nowy i będzie chciał go zabić
-Prędzej ja go ukatrupie-powiedziałam na co usłyszałam śmiech
-Dobra, pośpiesz sie bo Bieber będzie przed tobą.
-Chyba jak sobie namaluje.-po czym się rozłaczyłam. Ubrałam czarne spodnie dresowe, bordową bluze i czerwone supry. Założyłam kaptur, a na twarz zawiązałam czarną chustę, spiełam włosy, tak aby nie było widać, że jestem dziewczyną, wzięłam pistolet i poszłam do lasu.... i faktycznie jakiś idiota kręcił się po środku lasu
-Kim jesteś?-spytał się
-Gówno cie to obchodzi. Masz kase?
-Nie
-No to trudno, wyjęłam pistolet i zobaczyłam Bibera podeszedł z drugiej strony ofiary i wycelował we mnie
-On jest mój
-No chyba cie pojebało chłopczyku-powiedziałam, chrypiącym głosem, nieźle wychodziło mi udawanie chłopaka
-Tak idioto? To kropnij go-wskazał na chłopaka błagającego o życie- nie dasz rady tego zrobić, jesteś nowy,
-Założymy się?-przyłożyłam pistolet do głowy i nacisnęlam spust, chłopak upadł na ziemie.
-Dobra, a teraz chodź, załatwimy to między nami mięczaku-uśmiechnął się a ja się na niego rzuciłam, zaczeliśmy się okładać, narobiłam mu kilka siniaków. Może bym mu coś złamała ale wybiegł Chaz
-Bieber, Jaxon, przestańcie-czyli Chaz wymyślił sobie, że będzie mnie nazywał Jaxon, mnie to nie obchodzi. Ważne by JB się nie połapał
Odeszłam od Biebera na co on chciałą znowu sie na mnie rzucić, ale go znów powaliłam na ziemie, ale teraz to on pierwszy odeszedł
-Taki jesteś cwaniak? To pokaż twarz!
-No chyba cie pogieło
-Zaraz ciebie pognę
-Jak chcesz, to możemy dokończyć i zobaczyć kto jest silniejszy
-Przestańcie!-krzyknął Chaz-ja ide do kryjówki a wy zajmijcie się trupem
-Dam rade sam-powiedziałam do Chaz'a
-Tak wiem, ale niech Bieber z tobą pójdzie, tylko się nie pozabijajcie.
Wzięłam trupa za ręce i zaczęłam go ciągnąć, ale Bieber wziął go za ręce
-Sory, jestem Justin Bieber
-No chyba wiem
-Jak ja sie przedstawiłem, może ty się przedstawisz
-Jaxon
-Jaki?
-Gówno cie to obchodzi.
Kiedy byliśmy nad rzeką wrzuciliśmy go do wody zasypaliśmy mułem
-Dobra idziemy do uzdrowiska-odezwał sie poprawiając włosy
-Ok
W budynku byliśmy tylko ja, Bieber i Chaz, reszta miała przyjść za kilka minut.
Przyszedł Jaden i od razu się ze mną powitał,
-No hej-powiedział i przybił ze mną piątke,
-Hej-odpowiedziałam i stałam pod ścianą reszta siedziała
-Ej Jax chodź usiądź-powiedział Chaz, podeszłam i usiadłam obok Jadena, chwile po tym przyszedł Dave
-No wreszcie człowieku jesteś-powiedział Jaden
-O czy ja widze nową twarz?
-Tak, to Jaxon-powiedział JB
-Jaki?-spytał się i spojrzał się na mnie
-Gówno cie to obchodzi
-Ile ty masz lat chłopczyku, po twoim wzroście widac, że jesteś małolatem
-Stary wyluzuj on ma tyle ile my-powiedział Jaden
-A ja chcę jeszcze wiedzieć jeszcze jak się nazywasz-podszedł do mnie tak blisko jakby chciał się na mnie rzucić z pięściami, ja nie cofnęłam się stanęłam i spojrzałam się mu w oczy, zacisnęłam pięści a on chciał wyrwać chustę, dlatego zaczęłam go okładać uderzył mnie w twarz, krew wylała się poza chustę, ale dalej się z nim biłam, krew miałam na całej twarzy. Dave odeszedł ode mnie, chyba rozwaliłam mu nos.
-Jeszcze raz mnie uderzysz gnoju to zobaczysz.-powiedziałam
-Dobra, zamknij sie
Poszłam do lazienki zdjęłam chustę i aczęłam obmywać twarz, napuściłam całą umywalkę wody i zamoczyłam twarz. Nagle usłyszałam, że ktoś wszedł do łazienki, kątem oka spojrzałam na Bibera, zobaczyłam, że zabrał mi chustę,
-No teraz pokaż swoją twarz-powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz