Rozdział 15
Pattie:
Od "pogrzebu" Jess minął już miesiąc, Justin codziennie płakał w swoim pokoju, serce mi krwawiło na ten widok ale nie mogłam złamać słowa danego Jess. Pewnego dnia kiedy wyszedł z domu, postanowiłam posprzątać w jego pokoju, wwszystko było poukładane a na biurku zauważyłam list, podobny do tego kóry napisała Jessica... to był list pożegnalny... O Boże... on chciała się zabić
Wybiegłam z domu, na szczęście jeszcze nie wsiadł do auta
-Justin nie rób tego!-krzyknęłam trzymając go za ręke
-Mamo, to nie ma sensu-każde słowo powiedział osobno ze spokojem, wiedziałam, że musze go chronić i złamać obietnice
-Ona żyje
-Co?-spytał patrząc mi w oczy, ujrzałam w nich wrak człowieka
-Dam ci coś pod warunkiem, że nic sobie nie zrobisz
-Ale co?
-Trzymaj-dałam mu kartkę z adresem-tam mieszka Jessica, miałam ci nie mówić,prosze nie rób głupstw
-Dziękuje mamo-pocałował mnie w czoło i wsiadł do auta-nie bój się nic sobie nie zrobie-powiedział zapinając pasy-kocham cię
-Ja ciebie też-powiedziałam a on odpalił silnik
Justin:
Kiedy dowiedziałem się, że Jess żyje, nie mogłem się powstrzymać i musiałem do niej pojechać, kiedy dokładniej przyjrzałem się adresowi wstrząsnęło mną, była w Polsce, miałem jej dokładny adres, więc postanowiłem złożyć jej wizytę.
Jessica:
Kiedy byłam u babci zdecydowałam się, że nie będe w sobie niczego zmieniała... może będe cały czas siedziała w domu albo coś. Babcia chciała wiedzieć o co chodzi, ale nie chciałam, żeby się wygadała przed ludźmi. Postanowiłem nie myślęć więcej, tylko głowa gorzej mnie rozboli, ide się położyć.
Justin:
Kiedy byłem pod domem, który znalazłem po adresie, zadzwoniłem do drzwi otworzyła mi starsza kobieta która się uśmiechnęła i zaczęła mówić w nieznanym mi języku, niestety nie znam polskiego. Uśmiechnąłem się do niej i nie wiedząc co powiedzieć wypowiedziałem tylko imie Jess, oby tylko zrozumiała. Kiedy usłyszała jej imię zaczęła coś mówić i wskazała ręką na jakiś pokój.
Kiedy weszłem do pokoju zobaczyłem śpiącą Jess, nie mogłem się powstrzymać podbiełem i przytuliłem ją tak mocno jak tylko potrafie.
-Justin co ty tu robisz?
-Jak się ciesze, że żyjesz, ty chyba nie rozumiesz jak ja cię kocham.-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło, na co starsza pani zaczęła się kłocić z Jess, ale zaraz wyszła-Jess dlaczego to zrobiłaś?
-Musiałam, nie mogłam tak żyć
-Jess jak ja cie kocham, a ty mnie?
-To zależy
-Od czego?
-Od tego czy będziesz się zachowywał jak gwizdor czy jak normalny człowiek
-To co mam upozorować śmierć?!
-Tego nie powiedzziałam
-...i co teraz? Nie chcę nas ukrywać
-Już nie ma takiej możliwości abym wróciła...ja nie żyje.
-A jakbyś zmieniła tożsamość?
-Justin-podniosła ręke do góry, myślałem, że będzie chciała mnie uderzyć czy coś-dobry pomysł-powiedziala i przeczesała moje włosy
-Wiem księżniczko
-Pomożesz mi się spakować?
-No jasne
Nie było dużo rzeczy do pakowania, w międzyczasie rozmawialiśmy o zmianie tożsamości
-To jak chcesz się nazywać?
-Nie wiem, może Jennifer?
-Bieber?-powiedziałem z uśmiechem na co ona zgromiła mnie wzrokiem-to może...Harper?
-Ok może być
-A Bieber to będziesz miała po ślubie-uśmiechnąłem się
-Nie!
-Nie chcesz być ze mną?
-Między nami jest wszystko skończone
-No dobra ale jak zmienisz swój wygląd?
-Usiądź i zaczekaj
-Ok
Po przeczekaniu pół godziny przyszła z brązowymi soczewkami na oczach i czymś na włosach
-Na jaki kolor?
-Włosy?-kiwnąłem głową-jasny blond
-Jestem ciekawy jak będziesz wyglądać.
-Ja też, tam jest mój pokój-wskazała ręką na pokój na końcu korytarza, idź spać,
-O nie, Jess.... yyy Jenifer, to ty śpisz u siebie, bo pewnie pójdziesz na kanape
-Nie Jus, ja ide na wygodniejsze łóżko
-No dobra, ale jest dopiero 12.14, może gdzieś wyjdziemy?
-A fanki?
-Będziemy uważać
-A włosy?
-Zapomniałem
-A powiesz mi co było nowego w Stanford, od kiedy wyjechałam?
-Nic nowego, a teraz powiedz mi kto wiedział o tym wyjeździe i o tym, że upozorowałaś zamobóstwo
-Twoja mama
-Ktoś jeszcze?
Jennifer:
Kiedy Justin spytał się o osoby które o wszystkim wiedziały zaczęłam się troche bać o Jaden'a, ale wiedziałam, że nie mogę oszukiwać Justina.
-Jen, spójrz na mnie-wziął moją twarz w swoje dłonie tak abym spojrzała w jego ocz-Kto o tym wiedział?
-Jaden
-Wiedziałem-powiedział i ścisnął dłonie w pięści-pewnie on cie do tego namówił, co nie?
-Nie Justin, to byłła tylko i wyłącznie moja decyzja.
-A może on liczy, że mnie rzucisz, a wtedy będziesz z nim
-Po pierwsze to już to zrobiłam, a po drugie Jay to tylko mój przyjaciel.
-Jenn, zagrasz na planie filmowym?
-Jakim?
-Tym w którym miałaś wystąpić, ale zginęłaś-mówiąć "zgniłełaś" zrobił cudzysłów
-Taa, chyba, że chcesz kogoś innego, na moje miejsce
-Dobrze wiesz, że ja chcę, żebyś tylko ty ze mną wystąpiła
-No dobra, a powiedz mi kto był na moim pogrzebie
-Eeee wiesz, był Chaz, ja, moja mama, reżyser tamtego filmu, Scooter i Jaden. Powiemy Chaz'owi, Scooter'owi i reżyserowi?
-Jak można im ufać to im powiedz
-To dobrze-rozmawialiśmy jeszcze z około 50 minut, musiałam spłukać z włosów rozjaśniacz.
I jak?
-Co jak?
-Czy wyglądam tak jak kiedyś?
-Nie, inczej
-To dobrze-czas spędzony z Justinem szybko mijał, zanim się obejrzałam na moim telefonie widniała godzina 21.53
-Dobra to ja już idę spać-powiedziałam i wstanęłam z kanapy ale Justin złapał mnie za ręke
-Zaczekaj
-Po co?
-Musze się ciebie o coś spytać, tylko obiecaj, że odpowiesz szczerze
-Obiecuje
-Czy nie chiałabyś zacząć od początku?
-Ale co?
-Nasz związek-spojrzał mi w oczy-ale jeśli już mnie nie kochasz to powiedz, zawsze moge byc twoim przyjacielem, dla mnie liczy się tylko to, aby być blisko ciebie
-Przecież ja cię kocham, powinieneś o tym wiedzieć
-To jak zaczynamy od początku?
-Tak, ale teraz idź już spać
-Ok, dobranoc Jen-powiedział i poszedł do mojego pokoju, a ja idę na kanape.
Ciesze się, że będe mogła zacząć wszystko od nowa.
Justin:
Jen dała mi spodnie dresowe i czarną bluzkę na ramiączkach, żebym się przebrał. Kiedy byłem przebrany poszłem się położyć, znów miałem kłopot z zaśnięciem, ide się napić.
Kuchnia w tym domu, była połączona z salonem, kiedy podszedłem do szafki wyciagnąłem szklankę i nalałem do niej wody i wypiłem za jednym razem. Wtedy zobaczyłem, że cos się rusza na kanapie. Kiedy podszedłem zauważyłem śpiącą Jennifer. Wziąłem ją na ręcei zaniosłem do jej pokoju, kiedy już leżała położyłem się obok niej i zasnąłem. Rano zauważyłem, że Jen nie leży onk mnie, zeszłem po schodach i zobaczyłem, że rozmawia ze starszą panią. Postanowiłem porozmawiać z nią poprzez Jennifer.
-Jen, przetłumaczysz coś?
-Dobra mów
-Powiedz jak się nazywam-kiedy Jen tłumaczyła, pani spojrzałą na mnie i powiedziała coś, co Jennifer od razu mi powiedziała
-Moja babcia nazywa się Angela Johnes
-Powiedz jej słowo w słowo to co ja teraz powiem, ok?
-Dobrze
-Miło mi pania poznać-musiałem chwile poczekać aż Jennifer przetłumaczy- żałuje, że nie mogę porozmawiać z panią w pani języku-czekam-wiem, że wnuczka wiele dla pani znaczy, ale chcę, aby pani wiedziała, że ona także jest dla mnie bardzo ważna-znów czekam-najważniejsza, chciałbym pani obiecać, że nigdy nie pozwole jej skrzywdzić, chcę aby pani się o nią nie martwiła-kiedy Jen to je powiedziała ona odpowiedziała coś Jenn, co ona mi przetłumaczyła
-Prosi, zebyś do niej podszedł-zrobiłem to a jej babcia mnie przytuliła i poprosiła Jenn o przetłumaczenie
-Moja babcia mówi, że to ona ci dziękuje- po tym ja też przytuliłem starszą panią, wziąłem walizki i wyszedłem z Jenn. Poszliśmy nna lotnisko, wieczorem byliśmy już przed willą.
-Justin, co to za dom?
-Nasz
-Ale jak? Kiedy go kupiłeś?
-Przez telefon, kiedy byłem u ciebie
-Aha
-Teraz Jenn zaczynamy nowe życie
-Ale jeśli...
-Ciii...-powiedziałem przykładajęc jej palec do ust-Easy shawty.
__________________________________________________________________________________
To już ostatni rozdział "Easy shawty", zaczynam, nowy "All you gotta do is swag" który pojawi się jutro. Przykro mi, że nie komentujecie.
Kiedy weszłem do pokoju zobaczyłem śpiącą Jess, nie mogłem się powstrzymać podbiełem i przytuliłem ją tak mocno jak tylko potrafie.
-Justin co ty tu robisz?
-Jak się ciesze, że żyjesz, ty chyba nie rozumiesz jak ja cię kocham.-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło, na co starsza pani zaczęła się kłocić z Jess, ale zaraz wyszła-Jess dlaczego to zrobiłaś?
-Musiałam, nie mogłam tak żyć
-Jess jak ja cie kocham, a ty mnie?
-To zależy
-Od czego?
-Od tego czy będziesz się zachowywał jak gwizdor czy jak normalny człowiek
-To co mam upozorować śmierć?!
-Tego nie powiedzziałam
-...i co teraz? Nie chcę nas ukrywać
-Już nie ma takiej możliwości abym wróciła...ja nie żyje.
-A jakbyś zmieniła tożsamość?
-Justin-podniosła ręke do góry, myślałem, że będzie chciała mnie uderzyć czy coś-dobry pomysł-powiedziala i przeczesała moje włosy
-Wiem księżniczko
-Pomożesz mi się spakować?
-No jasne
Nie było dużo rzeczy do pakowania, w międzyczasie rozmawialiśmy o zmianie tożsamości
-To jak chcesz się nazywać?
-Nie wiem, może Jennifer?
-Bieber?-powiedziałem z uśmiechem na co ona zgromiła mnie wzrokiem-to może...Harper?
-Ok może być
-A Bieber to będziesz miała po ślubie-uśmiechnąłem się
-Nie!
-Nie chcesz być ze mną?
-Między nami jest wszystko skończone
-No dobra ale jak zmienisz swój wygląd?
-Usiądź i zaczekaj
-Ok
Po przeczekaniu pół godziny przyszła z brązowymi soczewkami na oczach i czymś na włosach
-Na jaki kolor?
-Włosy?-kiwnąłem głową-jasny blond
-Jestem ciekawy jak będziesz wyglądać.
-Ja też, tam jest mój pokój-wskazała ręką na pokój na końcu korytarza, idź spać,
-O nie, Jess.... yyy Jenifer, to ty śpisz u siebie, bo pewnie pójdziesz na kanape
-Nie Jus, ja ide na wygodniejsze łóżko
-No dobra, ale jest dopiero 12.14, może gdzieś wyjdziemy?
-A fanki?
-Będziemy uważać
-A włosy?
-Zapomniałem
-A powiesz mi co było nowego w Stanford, od kiedy wyjechałam?
-Nic nowego, a teraz powiedz mi kto wiedział o tym wyjeździe i o tym, że upozorowałaś zamobóstwo
-Twoja mama
-Ktoś jeszcze?
Jennifer:
Kiedy Justin spytał się o osoby które o wszystkim wiedziały zaczęłam się troche bać o Jaden'a, ale wiedziałam, że nie mogę oszukiwać Justina.
-Jen, spójrz na mnie-wziął moją twarz w swoje dłonie tak abym spojrzała w jego ocz-Kto o tym wiedział?
-Jaden
-Wiedziałem-powiedział i ścisnął dłonie w pięści-pewnie on cie do tego namówił, co nie?
-Nie Justin, to byłła tylko i wyłącznie moja decyzja.
-A może on liczy, że mnie rzucisz, a wtedy będziesz z nim
-Po pierwsze to już to zrobiłam, a po drugie Jay to tylko mój przyjaciel.
-Jenn, zagrasz na planie filmowym?
-Jakim?
-Tym w którym miałaś wystąpić, ale zginęłaś-mówiąć "zgniłełaś" zrobił cudzysłów
-Taa, chyba, że chcesz kogoś innego, na moje miejsce
-Dobrze wiesz, że ja chcę, żebyś tylko ty ze mną wystąpiła
-No dobra, a powiedz mi kto był na moim pogrzebie
-Eeee wiesz, był Chaz, ja, moja mama, reżyser tamtego filmu, Scooter i Jaden. Powiemy Chaz'owi, Scooter'owi i reżyserowi?
-Jak można im ufać to im powiedz
-To dobrze-rozmawialiśmy jeszcze z około 50 minut, musiałam spłukać z włosów rozjaśniacz.
I jak?
-Co jak?
-Czy wyglądam tak jak kiedyś?
-Nie, inczej
-To dobrze-czas spędzony z Justinem szybko mijał, zanim się obejrzałam na moim telefonie widniała godzina 21.53
-Dobra to ja już idę spać-powiedziałam i wstanęłam z kanapy ale Justin złapał mnie za ręke
-Zaczekaj
-Po co?
-Musze się ciebie o coś spytać, tylko obiecaj, że odpowiesz szczerze
-Obiecuje
-Czy nie chiałabyś zacząć od początku?
-Ale co?
-Nasz związek-spojrzał mi w oczy-ale jeśli już mnie nie kochasz to powiedz, zawsze moge byc twoim przyjacielem, dla mnie liczy się tylko to, aby być blisko ciebie
-Przecież ja cię kocham, powinieneś o tym wiedzieć
-To jak zaczynamy od początku?
-Tak, ale teraz idź już spać
-Ok, dobranoc Jen-powiedział i poszedł do mojego pokoju, a ja idę na kanape.
Ciesze się, że będe mogła zacząć wszystko od nowa.
Justin:
Jen dała mi spodnie dresowe i czarną bluzkę na ramiączkach, żebym się przebrał. Kiedy byłem przebrany poszłem się położyć, znów miałem kłopot z zaśnięciem, ide się napić.
Kuchnia w tym domu, była połączona z salonem, kiedy podszedłem do szafki wyciagnąłem szklankę i nalałem do niej wody i wypiłem za jednym razem. Wtedy zobaczyłem, że cos się rusza na kanapie. Kiedy podszedłem zauważyłem śpiącą Jennifer. Wziąłem ją na ręcei zaniosłem do jej pokoju, kiedy już leżała położyłem się obok niej i zasnąłem. Rano zauważyłem, że Jen nie leży onk mnie, zeszłem po schodach i zobaczyłem, że rozmawia ze starszą panią. Postanowiłem porozmawiać z nią poprzez Jennifer.
-Jen, przetłumaczysz coś?
-Dobra mów
-Powiedz jak się nazywam-kiedy Jen tłumaczyła, pani spojrzałą na mnie i powiedziała coś, co Jennifer od razu mi powiedziała
-Moja babcia nazywa się Angela Johnes
-Powiedz jej słowo w słowo to co ja teraz powiem, ok?
-Dobrze
-Miło mi pania poznać-musiałem chwile poczekać aż Jennifer przetłumaczy- żałuje, że nie mogę porozmawiać z panią w pani języku-czekam-wiem, że wnuczka wiele dla pani znaczy, ale chcę, aby pani wiedziała, że ona także jest dla mnie bardzo ważna-znów czekam-najważniejsza, chciałbym pani obiecać, że nigdy nie pozwole jej skrzywdzić, chcę aby pani się o nią nie martwiła-kiedy Jen to je powiedziała ona odpowiedziała coś Jenn, co ona mi przetłumaczyła
-Prosi, zebyś do niej podszedł-zrobiłem to a jej babcia mnie przytuliła i poprosiła Jenn o przetłumaczenie
-Moja babcia mówi, że to ona ci dziękuje- po tym ja też przytuliłem starszą panią, wziąłem walizki i wyszedłem z Jenn. Poszliśmy nna lotnisko, wieczorem byliśmy już przed willą.
-Justin, co to za dom?
-Nasz
-Ale jak? Kiedy go kupiłeś?
-Przez telefon, kiedy byłem u ciebie
-Aha
-Teraz Jenn zaczynamy nowe życie
-Ale jeśli...
-Ciii...-powiedziałem przykładajęc jej palec do ust-Easy shawty.
__________________________________________________________________________________
To już ostatni rozdział "Easy shawty", zaczynam, nowy "All you gotta do is swag" który pojawi się jutro. Przykro mi, że nie komentujecie.
Troszkę za szybko się wszystko potoczyło. Ale ogólnie jest ok. Gratulacje. ;** :)
OdpowiedzUsuńDzięki :* A tak wgl skończyłam, bo mi się wena skończyła, ale zaczynam "All you gotta do is swag" zapraszam :)
Usuń